CO ZROBIŁEŚ ZE SWOIM CHRZTEM?
Stajemy nad rzeką Jordan. Widzimy Jezusa, który wchodzi do wody. On – Święty, Niewinny, Syn Boga – staje ramię w ramię z grzesznikami. Nie musi tego robić. Nie potrzebuje obmycia. Mimo to jednak wchodzi w ten nurt, aby – jak sam mówi w dzisiejszej Ewangelii – „wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. To moment, w którym Niebo się otwiera. To moment, w którym Bóg Ojciec mówi: „To jest mój Syn umiłowany”. Dzisiaj jednak, patrząc na ten biblijny obraz, trzeba także usłyszeć inne słowa. Słowa, które padły nie nad Jordanem, ale na podparyskim lotnisku w 1980 roku. Słowa, które jak grom wypowiedział nasz rodak, św. Jan Paweł II do narodu, który tracił swoją tożsamość. Zawołał wtedy: „Francjo, najstarsza córo Kościoła, co żeś zrobiła ze swoim chrztem?”.
To pytanie wstrząsnęło wtedy Europą, ale minęło ponad 40 lat i dziś, w Niedzielę Chrztu Pańskiego, to pytanie przelatuje nad Francją, przelatuje nad Niemcami i uderza także tu, nad Wisłą. Dlatego trzeba dziś zapytać, parafrazując papieża: Polsko, wierna córo Kościoła, co Ty dzisiaj robisz ze swoim chrztem?
Chrzest to nie jest magiczny rytuał zdejmowania uroków. To nie jest „tradycja”, żeby babcia była zadowolona, a dziecko miało ładne zdjęcia. Chrzest to Przymierze. To kontrakt krwi i ducha. Podczas każdego chrztu padają pytania. Pytania o życie i śmierć. Kapłan pyta: „Czy wyrzekasz się grzechu?”, a my odpowiadamy: „Wyrzekam się”. Kapłan pyta: „Czy wyrzekasz się wszystkiego, co prowadzi do zła?”, a my mówimy: „Wyrzekam się”. Kapłan pyta: „Czy wierzysz w Boga Ojca, Syna i Ducha?”. Mówimy głośno: „Wierzę”. Rodzice i Chrzestni składają te obietnice. A potem? Co się dzieje, gdy zamykają się drzwi kościoła i zdejmuje się białą szatkę? Co zrobiliśmy z naszym chrztem w naszych domach?
Drodzy Rodzice! Obiecaliście wychować dzieci w wierze. Tymczasem w ilu polskich domach chrzest stał się tylko dyplomem w szufladzie? Przysięgaliście uczyć miłości do Boga, a Wasze dzieci częściej widzą Was zapatrzonych w ekrany smartfonów niż ze złożonymi rękami do modlitwy. Obiecaliście walkę ze złem, a ile jest domów, gdzie przy niedzielnym obiedzie, zamiast Ewangelii, króluje plotka, obmowa sąsiadów, nienawiść polityczna i wulgaryzmy? Czy to jest to „Wyrzekam się”, które padło przy chrzcielnicy? Czy chrzest nie stał się dla nas tylko wydarzeniem towarzyskim i pustą formą bez treści?
Młodzi ludzie często mówią, że Kościół ich rozczarował, że szukają prawdy. Na ile naprawdę zatroszczyliśmy się o dar chrztu, który otrzymaliśmy? Dziś modne staje się „wypisywanie się” z Kościoła. Apostazja bywa traktowana jak manifest niezależności. Chrzest nie jest jednak zapisem do klubu, z którego można się wypisać, gdy zmieni się zarząd. Chrzest to pieczęć na duszy. To znak, że należysz do Boga. Gdy wybierasz łatwe życie, życie „na skróty”, życie bez zasad, bez czystości, bez odpowiedzialności – depczesz białą szatę, którą rodzice założyli Ci w dniu chrztu.
Polsko, co robisz ze swoim chrztem, gdy Twoje kościoły pustoszeją, a galerie handlowe pękają w szwach? Gdy krzyż znika ze ścian, a w sercach pojawia się pustka, którą próbujemy zapchać zakupami, używkami i hałasem?
Jezus przychodzi nad Jordan, by wypełnić sprawiedliwość. My często przychodzimy do kościoła, by „odklepać” tradycję, a potem żyć tak, jakby Bóg nie istniał. To jest pęknięcie. To jest rana na sercu naszego Narodu. Łamiemy przyrzeczenia i udajemy, że nic się nie stało.
Posłuchajcie uważnie Ewangelii. Co się dzieje, gdy Jezus wychodzi z wody? Ewangelista Mateusz pisze: „Otworzyły się Mu niebiosa”. To jest klucz do dzisiejszej nadziei. Mimo naszych zdrad. Mimo tego, że nasza biała szata jest poszarzała od grzechu, od zaniedbań, od hipokryzji. Niebo nad nami wciąż jest otwarte. Bóg nie cofnął swojego słowa. W dniu Twojego chrztu Bóg Ojciec spojrzał na Ciebie i powiedział to samo, co do Jezusa: „To jest mój Syn umiłowany. To jest moja Córka umiłowana”. Możesz uciec od Kościoła. Możesz zapomnieć o modlitwie. Możesz nawet oficjalnie podpisać akt apostazji. Nie zmienisz jednak jednego: Bóg nigdy nie przestanie Cię kochać. Pieczęć chrztu jest niezniszczalna. Ona krzyczy w Twoim sercu: „Jesteś Dzieckiem Króla! Jesteś stworzony do rzeczy wielkich, a nie do bylejakości!”. Dlatego dzisiaj, mimo gorzkich słów prawdy, kończymy z nadzieją. Nie jest za późno, Polsko. Nie jest za późno, Mamo i Tato. Nie jest za późno, młody Człowieku. Dopóki żyjemy, możemy wrócić do źródła. Woda chrztu wciąż ma moc. Wystarczy dzisiaj, w ciszy swojego serca powiedzieć: „Panie, przepraszam, że zapomniałem, kim jestem. Odnawiam moje przymierze. Chcę, żeby mój chrzest nie był tylko datą w metryce, ale ogniem w moim sercu”.
Jezus stoi dziś w Jordanie i czeka na Ciebie. Niebo jest otwarte. Obudź się. Przypomnij sobie swoją godność. Jesteś ochrzczony. Jesteś Boży. Żyj tak, aby Bóg mógł powiedzieć o Tobie: „W Tobie mam upodobanie”.
Fragment Ewangelii do rozważenia (Mt 3, 13-17):
Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił.
A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».
Ks. Jakub Łabuz | Archidiecezja Krakowska


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!